Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: Access denied for user 'aga80'@'localhost' (using password: NIE) in /home/aga80/domains/agnieszkagrzeskow.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: A link to the server could not be established in /home/aga80/domains/agnieszkagrzeskow.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1191

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: Access denied for user 'aga80'@'localhost' (using password: NIE) in /home/aga80/domains/agnieszkagrzeskow.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: A link to the server could not be established in /home/aga80/domains/agnieszkagrzeskow.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1194

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: Access denied for user 'aga80'@'localhost' (using password: NIE) in /home/aga80/domains/agnieszkagrzeskow.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197

Warning: mysql_real_escape_string() [function.mysql-real-escape-string]: A link to the server could not be established in /home/aga80/domains/agnieszkagrzeskow.pl/public_html/wp-content/plugins/statpress/statpress.php on line 1197
Agnieszka Grześków – Agnieszka Grześków

Tag Archives: Agnieszka Grześków

Marzymy…

by

Marzymy od samego początku, od kiedy pamiętamy.

W końcu dzieciom przychodzi to łatwo.

A później… różnie bywa.

 

Marzymy lub przestajemy marzyć. Realizujemy swoje marzenia lub staramy się uszczęśliwić wszystkich dookoła.

Jeśli chcecie wiedzieć, jak z ogromu planów wyłuskać te, które są naprawdę nasze,
polecam wpis Justyny 🙂

 

 

Możecie teraz wziąć powyższy przepis (lub inny, najwłaściwszy dla siebie) i wyruszyć w drogę po swoje marzenia. Tak jak Grażyna. I choć tęsknię za nią, wiem, że wróci będąc bardziej sobą 🙂

 

Czasami podczas takiej podróży znajdujemy tylko jedno, jedyne, najważniejsze marzenie. Szczere i głębokie.

Bardzo szczere i głębokie przemyślenia znalazłam u Izy.

Dzięki Iza 🙂 Super wpis.

 

Innym razem mamy pełną głowę marzeń, tak, jak Anna, której wpisy znajdziecie tutaj i tu.

 

Czy w dorosłym życiu każdy potrafi marzyć? Odpowiedź znajdziecie u Martyny.

 

A jakie są nasze marzenia? Naprawdę różne.

Czasami marzymy o rzeczach małych, zupełnie zwykłych (dla innych ludzi), innym razem to, co gra nam w sercu jest czymś wielkim (jak książka Ani. Aniu! Gratuluję 🙂 )

Marzymy, podobnie jak Alicja, o byciu zadbaną kobietą.

Marzymy o tym, by nasza praca była łatwiejsza (ciekawy punkt widzenia znajdziecie we wpisie Justyny).

Marzymy, tak jak Joasia, o tym, by w końcu nic nie musieć.

 

Nasze marzenia dotykają wielu spraw: szczęścia i wiary, ale również ryzyka…
Zresztą więcej o tym przeczytacie we wpisie Basi.

 

Czasem nasze marzenia układamy w różne kategorie (tak jak u Joasi, Alexy,  czy Pauliny). Co z tego wynika? Poczytajcie same.

 

Bo nawet, gdy wystarcza nam to, że mamy piękne wizje, chcemy też, by niektóre z nich stały się realne.

Czy wiecie, co jest potrzebne, by marzenia zmieniać w rzeczywistość?
Odpowiedź znajdziecie tutaj!

 

 

Cieszę się, że prowadzona przeze mnie 4 edycja Karnawału Blogowego Kobiet cieszyła się tak dużym zainteresowaniem, bo to oznacza, że marzymy i będziemy marzyły.

Bo marzenia dają nam nadzieję na lepsze życie.

Nadzieję przez duże N.

 

źródło zdjęcia

Wystarczy wiedzieć, czego się chce i…

by

do dzieła!

 

A potem okazuje się, że nie jest tak łatwo.

 

Znów naprzeciw mnie stanęły moje przekonania. Co gorsza tym razem były to te, które wcześniej traktowałam jako swoich sprzymierzeńców.  Na przykład to, że na spełnienie marzeń trzeba trochę poczekać. Że muszę coś robić, i to nie byle co, ale to konkretne „coś”. Że powinnam mieć pewne cechy i umiejętności…

 

Dotknęłam swoich przekonań na temat tego, jak działa świat i okazało się, że zwątpiłam.

 

Zwątpiłam w każde moje przekonanie. Zwątpiłam w autorytety, które mi te przekonania wtłoczyły. No i niby na jakiej podstawie ich słowo stało się dla mnie tak ważne?

 

Czy jest coś, co możnaby uznać za  prawdę?

Obiektywnie…

 

źródło zdjęcia

 

Niezbędnik marzyciela

by

Marzy chyba każdy z nas. Tyle tylko, że część pragnie dalekich podróży, wolności finansowej czy spokoju ducha, podczas gdy inni pragną tylko „rzucić robotę” lub „zrewanżować się” innym za zdobyte doświadczenia.

 

Czasami nasze marzenia się spełniają, innym razem nie. Czasami jesteśmy przekonane, że nie możemy sobie pozwolić na spełnienie danego marzenia, bo…

… brakuje nam pieniędzy, wytrwałości, czasu, wsparcia bliskich, właściwych przekonań…

 

Lista wymówek może być imponująca lub składać się wyłącznie z jednej pozycji.

 

A może po prostu brakuje nam tylko odwagi?
Odwagi, by iść swoją drogą. Mimo wszystko.

 

Można nie mieć nic, oprócz NIEJ.

Tak myślę, bo ja nie miałam.

 

źródło zdjęcia

Ten wpis bierze udział w Karnawale Blogowym Kobiet, jeśli Ty też chcesz wziąć w nim udział, możesz skopiować poniższą formułę:

Ten wpis bierze udział w Karnawale Blogowym Kobiet (http://karnawalblogowykobiet.pl/). Tematem #4 edycji, zaproponowanym przez Agnieszkę Grześków (http://AgnieszkaGrzeskow.pl/) są Marzenia. Więcej o tej edycji Karnawału znajdziesz tutaj.

O sztuce dobrego życia

by

„Książka, jak książka” myślałam.

Myliłam się.

 

Myślałam, że dobre poczucie własnej wartości oznacza, że człowiek nie zaznaje trudności emocjonalnych. Chciałam się tego nauczyć, ale okazało się, że byłam w błędzie. Poczucie własnej wartości to nie tarcza, którą możemy się zasłonić, by niewzruszenie stać na swojej pozycji. To coś zupełnie innego.

Uświadomiłam sobie też, że rozwój osobisty (zresztą tak, jak poczucie własnej wartości) jest jak „terapia chorych na cukrzycę, astmę czy nadciśnienie” – trzeba go zorganizować w taki sposób, aby nie przeszkadzał w prowadzeniu normalnej, satysfakcjonującej egzystencji.

 

„Niedoskonali, wolni, szczęśliwi” autorstwa Christophe Andre to książka wyjątkowa i zaskakująca.

Polecam!

Jak to jedna taka po schodach wbiegała…

by

Przyłapałam się!

 

Gdy otwarłam oczy, przywitał mnie piękny słoneczny poranek. Nic nie zapowiadało tak ważnego dla mnie zdarzenia.

A wszystko dlatego, że wychodząc z mieszkania zapomniałam wziąć ze sobą kluczyków do samochodu. Obecnie mieszkam na drugim piętrze, a ich brak zauważyłam dopiero, gdy byłam na piętrze pierwszym.

Cóż miałam robić?

Odwróciłam się i szybko pobiegłam w górę.

 

Wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dobiegając do celu (jak mi się wtedy wydawało), dotarłam do… innego mieszkania!

 

Potrzebowałam dobrej chwili, żeby zdać sobie sprawę z tego, co się stało:
moje nogi z przyzwyczajenia poprowadziły mnie o dwa piętra w górę i tak wylądowałam na piętrze trzecim 🙂

 

Niby nic, ale…

Na własnej skórze przekonałam się, że:

  1. Całe moje życie opanowały nawyki. I nie ważne, czy jest to sposób pracy, komunikacja z innymi ludźmi czy… powrót do domu.
  2. Silny nawyk wyrabia się znacznie szybciej, niż sądziłam. Wystarczyło 3 miesiące w nowym miejscu, by podświadomość dyktowała mi kroki, które powinnam wykonać

 

To chyba dobrze.

Jest nad czym pracować 🙂

 

Źródło zdjęcia

Najpierw, a nawet wcześniej…

by

Mój czas jest ograniczony.

Do dyspozycji mam tylko 24 godziny dziennie i 365 dni w roku.

A lista zadań do wykonania wciąż rośnie…

 

 Priorytety

Co jest dla mnie najważniejsze? Mogłabym wymieniać długo, ale wyjdzie na to, że całe moje życie to jeden wielki priorytet. I faktycznie czasami poszczególne aspekty mojego świata przepychają się wzajemnie, by choć na chwilę zdobyć tytuł najważniejszego z ważnych.

> pieniądze – niby nie najważniejsze, ale czasem przyłapuję się na tym, że dokonuję niechcianych wyborów tylko po to, by mieć co do garnka włożyć (oczywiście potem dorabiam teorię, dzięki której łudzę się, że pieniądze nie były jedynym motywatorem)

> dzieci – nawet gdy myślę, że to nie jest mój priorytet, moje dzieci zrobią wiele, by wyprowadzić mnie z błędu 😀

> związek – w teorii: łatwizna, w praktyce budowanie udanych relacji wymaga zainwestowania sporego kawałka siebie, no więc zdarza się, że rezygnuję z czegoś w imię przyszłości u boku bliskiej mi osoby

> zdrowie – samo radości nie daje, ale bez niego trudno cieszyć się z pozostałych części życia

>

 

Choć czasem

Przychodzi taki moment, w którym wszystkie pilne lub ważne (a nawet pilne i ważne) sprawy odsuwam na boczny tor.

 

Wtedy priorytet jest jeden – ja.
Moje potrzeby i moje emocje.

Nie czuję potrzeby  tłumaczenia się.
Nie mam wątpliwości.
Nie jestem związana z moimi przekonaniami.
Nie słucham oczekiwań, nawet tych wobec samej siebie.

 

Tylko JA!
Żaden inny priorytet nie jest w stanie zepchnąć go z piedestału.

 

Świadomie uczę się słuchać siebie. Uczę się stawiać swoje odczucia na samym przedzie. A może nawet wcześniej. Tak, aby JA było poza klasyfikacją.

 

 

Artykuł bierze udział w Karnawale Blogowym Kobiet. Tematem #2 Edycji zaproponowanym przez Justynę z Bridgehead PRPriorytety w życiu.

Nowe życie

by
zdjęcie: pixabay.com

Ponad rok temu, w czasie nowiu w Baranie wykonałam moją mapę marzeń. Nie była to moja pierwsza mapa, ale z perspektywy czasu oceniam, że była to jedna z najskuteczniejszych map, jakie stworzyłam.

Wiele spośród trudnych (żeby nie powiedzieć: niemożliwych) marzeń zrealizowałam: moja książka, inna praca, przeprowadzka w góry, szkolenia u najlepszych trenerów świata…

 

Jest radość 🙂

 

Dziś kolejny nów w Baranie, a ja…
znów zaczynam moje nowe życie 🙂

W krzywym zwierciadle

by
zdjęcie: pixabay.com

Podobno każdy człowiek, którego spotykamy na naszej drodze jest naszym lustrem. A im bardziej zwróci on naszą uwagę, im więcej energii mu poświęcamy, tym lepiej pokazuje to, z czym mamy się zmierzyć.

 

Na co dzień mam kilka takich luster.
Dodatkowo, wnikając w nowe środowisko spotykam kolejne.

 

Dziś zaczęłam nową lekcję – stawianie zdrowych granic: w związku, w pracy, w rodzicielstwie, w byciu sobą…

 

A Ty? Co masz teraz „na tapecie”?

 

 

P.S.

Jeśli masz wrażenie, że ten wpis jest „jakiś taki krótki”, masz rację.

Jest to najkrótszy i jednocześnie najważniejszy dla mnie wpis.

Kilka miesięcy temu obiecałam sobie, że będę pisała bloga szczerze i regularnie. Teraz musiałam wybrać, czy „na siłę” stworzę normalnej długości tekst, poczekam na „wenę”, czy też dotrzymam danego sobie słowa.

 

Wybrałam siebie.
I czuję, że wygrałam 🙂

Chyba dorastam…

by

Bałam się tego weekendu.

Święta nastrajały do spotkań z rodziną i znajomymi, a tu… pełnia w Wadze, którą w ubiegłym roku przeżyłam bardzo silnie.

Pełnia to czas, kiedy emocje wychodzą z człowieka z prędkością błyskawicy. Znak Wagi skłania do przywrócenia równowagi, zwłaszcza w relacjach międzyludzkich.

 

Jak tu spokojnie nastroić się do takiego okresu, skoro nawet świadomie dostrzegałam nierównomierny rozkład sił i brak harmonii w różnych aspektach mojego życia.

 

Ale w końcu przyszły Święta, a wraz z nimi rozmowy (o wszystkim i o niczym) oraz zwyczaje i nawyki (nie zawsze świąteczne, a czasem nawet irytujące).

Wiesz jak to jest, gdy obiecujesz sobie, że następnym razem zachowasz się w odmienny sposób, a potem przychodzi „zwykła” rzeczywistość?

Tym razem nic sobie nie obiecywałam. Tym razem poszłam na żywioł. Bez oczekiwań lecz otwarcie i z wielką ciekawością „jak to będzie”.

 

Przeżyłam 🙂
Mało tego: zaskoczyłam samą siebie, bo przyłapywałam się na… odpuszczaniu konieczności posiadania racji.

 

Wcześniej słyszałam, że to możliwe, ale mimo wszystko w życiu codziennym czułam, że wiem lepiej.
Tym razem było inaczej.

 

Odpuściłam.
I zauważyłam, że wspaniale jest nie musieć mieć racji.

 

Może dorastam?

Podróże kształcą

by

Ten tydzień upłynął mi pod znakiem podróży, podczas których miałam okazje spotkać się z wieloma ludzi. Znajomymi i zupełnie mi obcymi. Lubianymi oraz takimi, od których wolę trzymać się z daleka. Bogatymi lub przerażająco biednymi. Znanymi, ale też zwykłymi „przeciętniakami”.

 

„Przeciętniakami”, spośród których części udało się mnie zaskoczyć.

 

Jeśli kiedykolwiek brałaś udział w imprezie masowej z pewnością wiesz, jak długo czeka się w kolejce do toalety 🙂
(Czytaj dalej! To naprawdę jest tekst dot. rozwoju osobistego!)
Niektórzy śmieją się i rozmawiają ze znajomymi, ale większość czeka w napięciu i tylko modli się o to, żeby zdążyć 😉

Podczas szkolenia Anthonego Robbins’a w Poznaniu kolejka do toalety (damskiej, bo tylko w takiej odważyłam się stanąć 😉 ) była oczywiście dłuuuga, ale skracała się wyjątkowo szybko. Powód?
Nie, to nie liczba dostępnych kabin, ale… wyjątkowa kobieta, która nieświadomie zastosowała nauki Tony’ego. Zamiast tylko dbać o czystość toalety, co należało do jej obowiązków, postanowiła również… „kierować ruchem” 😀
Wiem, że to brzmi dziwnie, ale jeśli też tam byłaś, to wiesz, o czym mówię 😀
Dyrygowała „klientkami” i wskazywała dokąd każda z nas powinna się udać, by wszystko poszło sprawnie 🙂
Efekt? Ona każdego dnia zbierała tysiące pochwał i podziękowań, a wszystkie panie wychodziły z toalety roześmiane i zadowolone (co nie uszło uwadze mężczyzna 😀 ).

 

Ta sytuacja przypomniała mi chwilę, kiedy będąc poprzedniego dnia w Płocku weszłam do firmy. Gdy tylko przekroczyłam próg podeszła do mnie kobieta z miotłą.

Nie, to nie była czarownica. Wyglądała raczej na sprzątaczkę. Niby nic nadzwyczajnego, ale ona się uśmiechała! Mało tego, podeszła do mnie i zapytała, czy może mi pomóc!!!
Powiedziałam, czego szukam i zapytałam o kierunek, w którym powinnam pójść. Wyjaśniła, ale dopytała też o konkretny cel mojej wizyty. Gdy zdradziłam jej to, po co przyszłam, podpowiedziała mi, że aby załatwić sprawę powinnam pójść zupełnie gdzieś indziej! Pokierowała mnie dokładnie, dzięki czemu wszystko szybko załatwiłam 🙂

 

 

No i jeszcze sprzedawczyni w sklepie, która nie chciała mi sprzedać sałatki, bo 3 dni później miał minąć termin jej przydatności do spożycia. Mimo moich nalegań kobieta upierała się, że dba o moje zdrowie i zależy jej na spokoju sumienia oraz reputacji jej pracodawcy. Cóż miałam zrobić? Podziękowałam za potencjalne uratowanie życia i powiedziałam, że jest wspaniałym człowiekiem. A wiesz, co ona mi odpowiedziała?
– Świat jest pełen dobrych, wspaniałych ludzi. Trzeba ich tylko dostrzec.

 

Szok!

Nie, żeby to było dla mnie nowością, ale ta kobieta naprawdę wierzyła w to, co mówi i z pewnością nie był to efekt wyuczenia się pozytywnego myślenia.

Jak z takimi „zwykłymi” zawodami można się uśmiechać? Jak żyjąc „przeciętnym” (lub nawet mniej niż przeciętnym) życiem można być szczęśliwą?
Widocznie można.
Ludzie są różni…

Czasami Ci, po których niczego wielkiego się nie spodziewamy, potrafią zaskoczyć i w praktyce pokazać, co znaczy wartość dodana.