Już w pierwszym dniu po publikacji wpisu o moim wyzbywaniu się przekonań usłyszałam dwa zatroskane o mnie głosy. Jeden pytał, czy potrzebuję pomocy, a drugi mówiący o tym, że bez przekonań nie ma życia, bo nie ma zasad, do których możesz się odwołać, więc jest chaos.

 

Nie czuję, że potrzebuję pomocy.
Nie czuję, żebym żyła w chaosie.
Wręcz przeciwnie – czuję się raczej jakbym była w dużej przestrzeni, gdzie mogę się obrócić, porozglądać…

 

Miło tu, więc testuję…

 

źródło zdjęcia