Marzymy od samego początku, od kiedy pamiętamy.

W końcu dzieciom przychodzi to łatwo.

A później… różnie bywa.

 

Marzymy lub przestajemy marzyć. Realizujemy swoje marzenia lub staramy się uszczęśliwić wszystkich dookoła.

Jeśli chcecie wiedzieć, jak z ogromu planów wyłuskać te, które są naprawdę nasze,
polecam wpis Justyny 🙂

 

 

Możecie teraz wziąć powyższy przepis (lub inny, najwłaściwszy dla siebie) i wyruszyć w drogę po swoje marzenia. Tak jak Grażyna. I choć tęsknię za nią, wiem, że wróci będąc bardziej sobą 🙂

 

Czasami podczas takiej podróży znajdujemy tylko jedno, jedyne, najważniejsze marzenie. Szczere i głębokie.

Bardzo szczere i głębokie przemyślenia znalazłam u Izy.

Dzięki Iza 🙂 Super wpis.

 

Innym razem mamy pełną głowę marzeń, tak, jak Anna, której wpisy znajdziecie tutaj i tu.

 

Czy w dorosłym życiu każdy potrafi marzyć? Odpowiedź znajdziecie u Martyny.

 

A jakie są nasze marzenia? Naprawdę różne.

Czasami marzymy o rzeczach małych, zupełnie zwykłych (dla innych ludzi), innym razem to, co gra nam w sercu jest czymś wielkim (jak książka Ani. Aniu! Gratuluję 🙂 )

Marzymy, podobnie jak Alicja, o byciu zadbaną kobietą.

Marzymy o tym, by nasza praca była łatwiejsza (ciekawy punkt widzenia znajdziecie we wpisie Justyny).

Marzymy, tak jak Joasia, o tym, by w końcu nic nie musieć.

 

Nasze marzenia dotykają wielu spraw: szczęścia i wiary, ale również ryzyka…
Zresztą więcej o tym przeczytacie we wpisie Basi.

 

Czasem nasze marzenia układamy w różne kategorie (tak jak u Joasi, Alexy,  czy Pauliny). Co z tego wynika? Poczytajcie same.

 

Bo nawet, gdy wystarcza nam to, że mamy piękne wizje, chcemy też, by niektóre z nich stały się realne.

Czy wiecie, co jest potrzebne, by marzenia zmieniać w rzeczywistość?
Odpowiedź znajdziecie tutaj!

 

 

Cieszę się, że prowadzona przeze mnie 4 edycja Karnawału Blogowego Kobiet cieszyła się tak dużym zainteresowaniem, bo to oznacza, że marzymy i będziemy marzyły.

Bo marzenia dają nam nadzieję na lepsze życie.

Nadzieję przez duże N.

 

źródło zdjęcia